Przepełnione elektryzującym nastrojem niepowtarzalne piękno dramatycznego pojedynku sił drapieżnej przyrody z dziełem geniuszu człowieka wzbudza głębokie doznania estetyczne. Angkor wywołuje spontaniczny wybuch zachwytu i przyśpieszone bicie serca nawet u tak obytego jak ja podróżnika któremu nigdy nie brakowało bogactwa wrażeń i dreszczy emocji. Cieszy mnie to bo podziw i oszołomienie zapierające dech w piersi są solą i pieprzem pozostawiającym ślad w egzystencji człowieka. A nie zawsze tak się zdarza ponieważ każdy obyty w świecie z reguły uodparnia się i staje się nieczuły na widok niecodziennych wspaniałości. Żadne przesadne i nadmiernie barwne opisy nie są w stanie oddać baśniowej atmosfery panującej pośród khmerskich świątyń. Angielski pisarz i dramaturg Somerset Maugham urzeczony zagadkowym czarem tych zabytków napisał Nie można umrzeć nie zobaczywszy Angkoru .