| Opis |
To film, który należy odbierać sercem nie umysłem. Jeśli ktoś obejrzał go pierwszy raz w wieku 17-18 lat na pewno nie zapomni tego seansu. Ale okazuje się, że po latach film nie traci swojej mocy, i choć może spoglądamy na niego z większym dystansem, to nabiera on nowych znaczeń, nowych myśli. Dla młodego człowieka jest to opowieść o szkole, o nauczycielu łamiącym reguły, ale dzięki temu nawiązującym więź z uczniami, jakiej innym ludziom, nawet rodzicom nie daje się osiągnąć. To także opowieść o marzeniu, dążeniu do jego realizacji, które staje się najważniejsze w życiu. Człowiek dojrzały postrzega film inaczej - dostrzega, że racje nie leżą tylko po jednej stronie i widzi czym różni się postrzeganie świata przez młodych i starszych. Ale wtedy widzi, że film nie jest tylko obrazem o konflikcie pokoleń czy wartości - Stowarzyszenie umarłych poetów staje się filmem o poezji, o jej magicznej sile, o możliwości zmieniania ludzi i - oczywiście - uwodzenia kobiet. Piękne fragmenty wierszy Whitmana, Thoreau i innych umarłych poetów. Jeśli ktoś nie czuje dreszczu słysząc słowa otwierające zebrania Stowarzyszenia, to znaczy, że nie zaznał w życiu czegoś pięknego. Stowarzyszenie umarłych poetów to także zestaw zapadających w pamięć scen poczynając od lekcji pana Keatinga, na słowach "Mój kapitanie" kończąc.
|