Książkę Stanisława Michalkiewicza można nazwać elementarzem konserwatywnego liberała. Jest ona bowiem zwięzłym, atrakcyjnym co do formy i prostym co do treści wykładem i przypomnieniem prawd podstawowych. Jest przywołaniem zdrowego rozsądku. Rozsądzeniem między liberalizmem prawdziwym, a tym, którym posługują się rozmaici publicyści, by nim straszyć lub ośmieszać oraz tym, któremu współcześni miłośnicy totalitaryzmu nadali inne, opaczne wprost znaczenie i sprowadzili do poziomu poniżej pasa. Jak i wolność samą, bo przecież wolno wszystko, a najbardziej to, co dotyczy sfery poniżej pasa? i to najlepiej bez odpowiedzialności.