Niewiele jest tworów równie ważnych dla polskiej literatury. „Dziady” to tekst wielopoziomowy, skomplikowany, pełen symboliki, magii i metafizycznych wizji. Roztaczający przed czytelnikiem wielką perspektywę misji narodu polskiego, a jednocześnie mocno zakorzeniony w realiach porozbiorowej rzeczywistości. Będący też rozliczeniem poety z własną bolesną biografią. Niewielu jest tez bohaterów, którzy jak Gustaw-Konrad jednocześnie należą do światach żywych i umarłych, są romantycznymi kochankami, spiskowcami, poetami i buntownikami wyzywającymi Boga na pojedynek. Trudno byłoby też znaleźć dzieło tak silnie związane z naszą historią, kształtujące postawy kolejnych pokoleń Polaków. Nie dziwi więc, że w „Lawie” Konwickiego, będącej swobodną ekranizacją Dziadów, znalazły się szarża kawalerii i Katyń, brama obozu w Oświęcimiu i Pałac Kultury w Warszawie. Bo dalsze części dramatu dopisywała historia.