Ten film już dawno stał się kultowy w Polsce. Bill Murray pracuje jako zapowiadacz pogody w TV. Pewnego dnia okazuje się, że powtarza się ten sam dzień - tytułowy "Day of Groundhog". Na schodach spotyka ciągle tego samego grubasa, pije herbatkę na dole, na ulicy spotyka Stephena Tobolowsky'ego, potem włóczęgę i Andie McDowell jako szefową ekipy telewizyjnej na mieście. Tak mijają trzy dni. Murray wreszcie okazuje miłość: grzecznie się do wszystkich zwraca, obcałowuje ich, uczy się grać na pianinie, zaprasza Andie na obiad, a następnie do łóżka ("Mam nadzieję, że jutro nadejdzie"). No i nadchodzi.