"Kasztany", "Bajo-bongo", "Kukurydza", "Mój mąż łowi ryby", "Soho mambo" - to przeboje przypominające nam lata pięćdziesiąte polskiej piosenki, i to te najlepsze. Na krajowych estradach śpiewali wówczas artyści wielce utalentowani. Czasy były jakie były, za to rodzima piosenka okazywała się być "dobra na wszystko".
Ówcześni piosenkarze - to prawdziwa plejada gwiazd. Była także wśród nich artystka wspaniała i niezwykła. Natasza Zylska. Jej i jej piosenkom poświęcony jest niniejszy album. Jest to najpełniejszy jak dotąd zbiór nagrań Nataszy Zylskiej, z tymi właśnie przebojami, które pozostały w naszej pamięci, i które w jakiż to cudowny sposób dziś przenoszą nas (na nucie sentymentu, ale też i niekwestionowanego artyzmu) do owych lat pięćdziesiątych. Gdy ich słuchamy, przypominają się czasy gdy z głośników radiowych na falach eteru, szeroką falą płynęły melodyjne - piękne piosenki.
Nagrania pochodzą z oryginalnych, autoryzownych taśm-matek poddanych obróbce w studiu masteringowym.