Publikacja zawiera dwie książki, pomarcową i pogrudniową, wydane pierwotnie zaraz po sobie, odpowiednio w 1971 i 1974 r. Pierwsza z nich ukazywała osaczenie człowieka PRL-u, którego historia opleciona jest wokół wątku kryminalnego. Konwicki opisał partyzantkę wileńską, a trzeba dodać, że w tym wydaniu, w którym przywrócono fragmenty wykreślone przez cenzurę, opowieść stała się jeszcze bardziej dosadna. Autor opisał tu dramatyczne wybory, do których zmuszał człowieka czas wojny. Wprowadził też w swój świat miłość, pomieszał ją z zaskakującymi morderstwami, tak jak jawę i realność mieszał z sennymi koszmarami. „Kronika...” to z kolei romans dwojga przedwojennych maturzystów, Wicia i Aliny, którzy planują ucieczkę po egzaminie dojrzałości. Autor wrócił tutaj ponownie na łono swojej ojczyzny – na Wileńszczyznę – i snuł refleksje na jej temat. Użył też charakterystycznego dla swojej prozy motywu podróży w wyobraźni. Wicio spotkał bowiem Nieznajomego, czyli siebie z przyszłości. Konwicki grał konwencją, kiczem. W latach 80. Andrzej Wajda nakręcił według tej powieści film. Pierwszą wersję scenariusza napisał sam Konwicki. Co więcej, został nawet zaproszony przez reżysera do zagrania roli Nieznajomego.