![Proszę się obudzić? już po zabiegu? - Wiesław Mikuś [KSIĄŻKA]](https://media.dvdmax.pl/IMG/360x460/2183048_0001.jpg)
\"Proszę się obudzić... już po zabiegu?\" to po \"Proszę się nie bać... zaraz pan zaśnie?\" druga część opowiadań o sytuacjach w szpitalach, których autor był świadkiem.
Â
Wiesław Mikuś, lekarz anestezjolog pracujący w szpitalach w Zamościu, w Szczebrzeszynie i w Biłgoraju. Autor tekstów kabaretowych i piosenek oraz wierszy, ma na koncie dwie pełnospektaklowe sztuki teatralne, pisze muzykę do swoich tekstów, występował też na scenie jako, jak sam mówi, \"namiastka aktora i piosenkarza\". Do tego dużo rysuje i maluje, a swoje prace zaprezentował na wielu wystawach.
Â
\"Dziś przed rozpoczęciem elektrowstrząsów zostałem przez panią doktor psychiatrę poczęstowany herbatą. Pani doktor jest osobą dużo starszą ode mnie i nie wypadało mi odmówić - chociaż wielkiej ochoty na herbatę wcale nie miałem. Rozmawialiśmy w jej gabinecie, siedząc przy ogromnym, dębowym biurku (?) Pani doktor zaczęła mi opowiadać - z wielkim przejęciem i z wypiekami na policzkach, ale także z wyraźną dumą i zadowoleniem - jak to zaatakował ją w tymże gabinecie jeden z pacjentów.
- Dwa dni temu to było? Panie doktorze? Ja go tu wzięłam na rozmowę i zebranie wywiadu - a on?? Zsunął sobie spodnie od piżamy, wystawił swoje stojące prącie - bo mu stało i było jak gromnica i?
- Mówi pani - jak gromnica? WÂ takim bladym, woskowym kolorze jak gromnica?
- Gdzie tam w kolorze! Takie wielkie jak gromnica!
- Aha?
- Ogromne!? IÂ zaczął mnie ganiać dookoła biurka.
Zauważyłem wyraźnie, że opowiadając mi to z radosną satysfakcją, nie mogła się wyzbyć wyrazu twarzy świadczącego o wielkim zadowoleniu na samo wspomnienie.
- IÂ co?
- IÂ cały czas wykrzykiwał \"kocham cię, kocham cię\"?
- Tak? To nie był w zasadzie groźny. I raczej to nie był atak.
- No wie pan? Poniekąd był to atak. Mógł mnie przecież zgwałcić.
Mówiąc to, uśmiechnęła się niemal lubieżnie. Sprawiała wrażenie mocno podnieconej. AÂ może tylko niewłaściwie odbierałem jej emocje?
- A ja umykałam? Umykałam. I wie pan - ganialiśmy się wkoło tego biurka raz w tę - raz w drugą stronę, a on cały czas z tym stojącym prąciem na wierzchu. Ha, ha? Nie mógł mnie dogonić, bo piżama zsunęła mu się na kolana i nie miał dostatecznej szybkości.
- Aha. To jakby nie te spodnie na kolanach - pewnie by panią dopadł?
Zamlaskała rozkosznie i przełknęła ślinę. Odpowiedziała po chwili.
- Pewnie by mnie dopadł?\"
(fragment \"Pamiętnika\")