| Opis |
Realizatorsko Oczy węża, jak zresztą wszystko co wyszło spod ręki Briana de Palmy, rzuca na kolana. Dziur w scenariuszu, przy tak szybkiej akcji, jest naprawdę stosunkowo niedużo. Trochę za wcześnie De Palma pokazuje, kto jest złym w tej historii, ale przez pierwsze czterdzieści minut napięcie stoi na najwyższym poziomie. Sekwencja otwierająca film przejdzie do historii kina. Czegoś takiego nie było ani w Graczu, ani w Magnolii: kamera wykonuje cuda, a potem wyjeżdża na salę, w której jest kilka tysięcy osób, i ostatnie parę minut tego ujęcia-giganta kręcone są w tłumie. Niczym w klasycznym filmie Akiry Kurosawy Rashomon oglądamy akcję z perspektywy różnych osób. W kilku przypadkach to samo zdarzenie widzimy więcej niż raz z odmiennych punktów widzenia. De Palma dzieli też w niektórych sekwencjach ekran na pół, pokazując dwa razy więcej zdarzeń naraz i potęgując tym samym napięcie. - realizatorsko oczy weza, jak zreszta wszystko co wyszlo spod reki briana de palmy, rzuca na kolana. dziur w scenariuszu, przy tak szybkiej akcji, jest naprawde stosunkowo nieduzo. troche za wczesnie de palma pokazuje, kto jest zlym w tej historii, ale przez pierwsze czterdziesci minut napiecie stoi na najwyzszym poziomie. sekwencja otwierajaca film przejdzie do historii kina. czegos takiego nie bylo ani w graczu, ani w magnolii: kamera wykonuje cuda, a potem wyjezdza na sale, w ktorej jest kilka tysiecy osob, i ostatnie pare minut tego ujecia-giganta krecone sa w tlumie. niczym w klasycznym filmie akiry kurosawy rashomon ogladamy akcje z perspektywy roznych osob. w kilku przypadkach to samo zdarzenie widzimy wiecej niz raz z odmiennych punktow widzenia. de palma dzieli tez w niektorych sekwencjach ekran na pol, pokazujac dwa razy wiecej zdarzen naraz i potegujac tym samym napiecie.
|